2010/11/02

liśćopadł

Cmentarz oliwski jest biały, czerwony, zielony, niebieski, żółty, różowy i czarny. Pachnie jak mieszkanie, w którym nie ma światła. Wygląda jak Las Vegas, jak ręce ludzi trzymające zapalniczki na wielkim koncercie.

Droga od A do B nigdy nie jest pusta – dlatego listopad istnieje między październikiem i grudniem. Listopad, luty, maj i sierpień – strefy przejściowe, formy marginalne, support, mniej kochane dzieci, masło-mix i wino Sophia – wszystkie w tym samym, smutnym szeregu, że rzygać się nie chce ani machnąć ręką.

Wiem, wiem, lubisz maj. Lubisz wino Sophia. Smakuje ci buła z żółtą oleiną.

Czekam na grudzień.

2 komentarze:

  1. Lubię maj, a gówien nie pijam i nie jadam. Listopad jest niezły, niemal koniec Świata... myślę, że papie(r)z potwierdzi.

    Papie(r)zu, potwierdź!

    OdpowiedzUsuń
  2. potwierdzam

    Papie(r)z

    OdpowiedzUsuń