Pośród wokalnych gwałtów i quasi-pijackich wywijasów chłopców rasy białych koszul/białych adidasów/jasnych dżinsów – jest dokładnie tak samo, jak poza lokalem: ludzie próbują wykoleić tramwaj, stworzyć alternatywę do obyczajowego filmu, w którym biorą udział, a który męczy ich jak drzazga pod paznokciem małego palca lewej stopy. Nie strzepiesz jednak z siebie cienia, synu. To nie okruszki po drożdżówce.
Cień, o którym mowa, różne ma oblicza. Im prędzej się zaprzyjaźnicie, tym prędzej pogodzisz się z faktem, że fotka z rozwartymi warami i dłonią uzbrojoną w czerwone pazury wsparte ponętnie na twarzy nie zbliża cię do Paris Hilton, Jessici Alby czy Patrycji Markowskiej, a depilacja klaty, pleców i łona najostrzejszą brzytwą nie nada ci gładkości Christiano Ronaldo.
Jeśli myślisz sobie, że mam coś do twojej zabawy, do wpisów na fejsie „uwielbiam imprezki!” – pomyłka, Winnetou, baw się, jeśli lubisz. Ja na karaoke śpiewam tylko w kiblu.
masz z głowy karaoke
OdpowiedzUsuń