2011/02/08

zapytaj mniejcukru

Po ostatnim wpisie otrzymałem multum maili.

Joanna z Bytowa pyta, czy to bardzo źle, jeśli pomyślała przez króciutką chwilę „Dobrze ci tak, gnoju”, gdy jej młodszy kolega z pracy złamał nogę, przez co nie mógł udać się z szefostwem w Alpy grać w squasha i lepić bałwany.

Odp.: Nie, Joasiu, wszystko jest OK, dopóki nie okaże się, że to uraz permanentny, a kolega do końca życia będzie chodził o lasce ze złotą główką. Wtedy inna sprawa. Wtedy się usmażysz.

Pewna starsza pani, która pragnęła zachować dyskrecję, chciałaby wiedzieć, co myślą o niej koleżanki z kółka.

Odp.: Nie czytam w myślach.

„Drogi autorze. Od pewnego czasu zaglądam do twojego pożałowania godnego kącika skarg i zażaleń i dochodzę do wniosku, że jesteś żałosny. W dodatku podejrzewam, że masz małego fiutka, co rzutuje na wymiar twojego jęczenia. Nigdy nikomu źle nie życzyłem, nie noszę też rurek i nie chadzam z kolegami na zakupy w galerii. To smutne, że istnieją ludzie tak zamknięci w sobie i zgorzkniali jak ty.”

Odp.: :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz