W naturze istoty myślącej jest pytać. Ulubione pytanie dziecka to „dlaczego?”. Nie ma w tym nic, co wymagałoby więcej niż trzech zdań wymądrzania się.
Jednakowoż na przekór zdroworozsądkowej postawie, co jakiś czas, w losowych okolicznościach wyciągamy spod szafy wycieruchy. Czy jesteśmy sami we wszechświecie? Czy Bóg istnieje? Czy wszystko płynie? Dlaczego cierpimy? Dlaczego niektórzy rodzą się z kijem od miotły w dupie? I przede wszystkim – jeśli pochodzimy od małp, dlaczego nie wszyscy lubią banany?
Znakomitym źródłem odpowiedzi wydaje się być filozofia. Ale nim nie jest. Wyśmienitym okładem na duszę łaknącą odpowiedzi zdaje się być 40-procentowy alkohol. I to wyjście jednak nie jest pozbawione mankamentów.
Dziwne, że fakt niemożności poznania jednoznacznie prawdziwych odpowiedzi nie wystarcza, by powrócić do drapania się po brzuchu i jednocześnie nigdy nie wracać do wymiętych przez tysiąclecia zagwozdek. Niektórym małpkom ciągle się wydaje, że latają, huśtając się na wysoko rosnącej gałęzi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz