Czarno-śmieszą mnie dwie rzeczy: śmierć od udławienia się groszkiem i szafiarki. Dlaczego „czarno-śmieszą”? Bo w zasadzie nie ma w nich nic śmiesznego, a uczucie, które towarzyszy obu zjawiskom to czyste niedowierzanie.
Jako że refleksję nad wykitowaniem od zadławienia można spokojnie pominąć (chyba każdy się zgodzi, że niewiele jest tak absurdalnych form śmierci), tak obok szafiarek nie sposób przejść obojętnie.
Pomijając fakt, że istnieją na tym padole kobiety, które poświęcają swój czas na kult szmaty, należałoby zwrócić uwagę na inny wymiar zjawiska. Zaraz, czyżbym się zagalopował? Nie ma innego wymiaru zjawiska.
Nie jestem pewien, czy każda z tych dziewczyn została uprowadzona przez kosmitów, czy też ich rodzice postanowili wpoić im szczytne wartości materializmu i gówno wartych elementów namacalnej codzienności. Być może jedno i drugie, być może nic z tych rzeczy. Bez znacznego ryzyka pomyłki jestem gotów założyć, że każda z pań szafiarek ma sprecyzowaną filozofię działania i potrafi usprawiedliwić próżność lub kompleksy niekłamaną pasją – meandrami przyodziewku na tle dziejów. Szczerze powiedziawszy, na każde z tych wytłumaczeń śmiało można się wyrzygać.
Naturalnie, spojrzawszy pobłażliwym okiem, da się powiedzieć: to hobby. Ludzie grają w gry online na amfetaminie, kolekcjonują sztuczne penisy, piszą prowadzące donikąd blogi z lukrem w tle – i zapewne to również podciągnąć można pod formę marnotrawstwa czasu.
Nic tak jednak nie dobija, jak marnotrawstwo czasu, które z większą lub mniejszą żarłocznością staje się przedziwnie naiwnym sposobem na powiedzenie sobie „jestem wyjątkowa”.
Jako że refleksję nad wykitowaniem od zadławienia można spokojnie pominąć (chyba każdy się zgodzi, że niewiele jest tak absurdalnych form śmierci), tak obok szafiarek nie sposób przejść obojętnie.
Pomijając fakt, że istnieją na tym padole kobiety, które poświęcają swój czas na kult szmaty, należałoby zwrócić uwagę na inny wymiar zjawiska. Zaraz, czyżbym się zagalopował? Nie ma innego wymiaru zjawiska.
Nie jestem pewien, czy każda z tych dziewczyn została uprowadzona przez kosmitów, czy też ich rodzice postanowili wpoić im szczytne wartości materializmu i gówno wartych elementów namacalnej codzienności. Być może jedno i drugie, być może nic z tych rzeczy. Bez znacznego ryzyka pomyłki jestem gotów założyć, że każda z pań szafiarek ma sprecyzowaną filozofię działania i potrafi usprawiedliwić próżność lub kompleksy niekłamaną pasją – meandrami przyodziewku na tle dziejów. Szczerze powiedziawszy, na każde z tych wytłumaczeń śmiało można się wyrzygać.
Naturalnie, spojrzawszy pobłażliwym okiem, da się powiedzieć: to hobby. Ludzie grają w gry online na amfetaminie, kolekcjonują sztuczne penisy, piszą prowadzące donikąd blogi z lukrem w tle – i zapewne to również podciągnąć można pod formę marnotrawstwa czasu.
Nic tak jednak nie dobija, jak marnotrawstwo czasu, które z większą lub mniejszą żarłocznością staje się przedziwnie naiwnym sposobem na powiedzenie sobie „jestem wyjątkowa”.
niech no która to zobaczy!
OdpowiedzUsuń