2011/03/15

freudowska pomyłka

Spotkałem gościa, który chlubił się zgłębieniem dzieł Freuda, studiowaniem psychoanalizy w przewie na bułę z suchą krakowską. Ten sam gość przez tydzień dochodził do siebie, kiedy dowiedział się, że jego dobra koleżanka okazała się być homo. Nie wiedział, co począć. Walił pytaniami w twardą ścianę jej pobłażliwego uśmieszku. Wspierał głowę na bladych rękach. Wyżymał mózg w poszukiwaniu choć jednej kropli wytłumaczenia.

Ciekawe, co Grzesiu sobie wtedy myślał – zakapior, homofob, dżudoka, rasista, dusza człowiek. Czy naprawdę szukał odpowiedzi, czy też sposobu, by nie wyjść z siebie i nie okazać całej swej pogardy. Jako ktoś, kto za sprawą kilku setek kartek pokrytych drukiem posiadł tajemnicę ludzkiej natury, okrutnie głowił się nad laską, która woli laski.

Jest coś ponurego w relacji między postrzeganiem siebie a rzeczywistością. Jest coś zastanawiającego w tym, że czasem ktoś rzuci: „Nienawidzę czarnuchów i pedałów, a nazistów bym powystrzelał.” Ale poza tym jesteśmy całkiem fajni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz