Głupia sprawa z tym byciem w centrum uwagi. To jedna z tych rzeczy, których się domagasz i z tych zarazem, które nie są do niczego potrzebne. Jak na prawdziwą ułomność przystało, ma spore problemy z utrzymaniem pozorów wartości. Słońce, które świeci jasno, ostatecznie ma w słonecznej dupie ciała niebieskie plączące się po orbitach. Te z kolei są przekonane, że dostąpiły zaszczytu.
Ewolucja mieszczańskich postaw i zachowań ustawiła szaraków u dna towarzyskiej hierarchii. Mało kto stosuje pradawny dobór wartościowego otoczenia. Rośnie strach wśród tłuszczy, narasta masowa iluzja, że klasa człowieka opiera się na fundamencie bycia tym samym, co wszystko dokoła.
Tymczasem najciekawsi są ludzie zupełnie nieciekawi, a po zimie najbardziej cieszę się z chodnika. Jest kwintesencją przyziemności, przed którą tak drżymy, ponadczasową i prostoduszną atrakcją.
Ewolucja mieszczańskich postaw i zachowań ustawiła szaraków u dna towarzyskiej hierarchii. Mało kto stosuje pradawny dobór wartościowego otoczenia. Rośnie strach wśród tłuszczy, narasta masowa iluzja, że klasa człowieka opiera się na fundamencie bycia tym samym, co wszystko dokoła.
Tymczasem najciekawsi są ludzie zupełnie nieciekawi, a po zimie najbardziej cieszę się z chodnika. Jest kwintesencją przyziemności, przed którą tak drżymy, ponadczasową i prostoduszną atrakcją.