W przeciągu paru dni natknąłem się w prasie internetowej na dwa niezależne artykuły poruszające ciekawą i pouczającą kwestię zarobków prostytutek w Polsce. Poza zaspokojoną ciekawością oraz niewątpliwym pouczeniem, w mojej głowie zrodziła się także wątpliwość.
Wyłączając złowrogo podświadomą chęć pośredniego nakłonienia młodych, spragnionych pieniędzy kobiet do płatnego kurwienia się lub facetów zasmuconych swoimi związkami do chomikowania odpowiedniej (bo już znanej) sumy na lukrowy czas między ubitymi jak schabowy udami polskiej kurtyzany - co przyświecało autorom tekstów?
Łapy w tym maczał diabeł - to pewne. Ale czy to wszystko? Czy poza faktem, że ten czy ów redaktor, inspirowany czarną mszą lub białą amfetaminą, w napastliwym przypływie weny wypluł z siebie coś takiego ma jakiekolwiek trzeźwe uzasadnienie w rzeczywistości, naturze czy układzie planet?
Coś jest w człowieku takiego, że strach. Że zgrzytanie zębów i ciary po plerach. Nie schodź do piwnicy, dziewczynko, strzeż się szafy, chłopczyku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz