Generalnie rzecz ujmując, jesteś niczym. Nie ma w tym bynajmniej nic skrajnie przygnębiającego. Sam w sobie jednak, fakt bycia niczym, jednostką - jest daleki od bycia fajnym, a przecież jednostki chcą być fajne. I głębokie. Wyglądać tajemniczo za okno, wiedząc, że ktoś patrzy, liczyć liście pod nogami i pisać o nich wiersze. Śpiewać o "broken heart" i że "you left me all alone", prowadzić blogi na tematy szalenie egzystencjalne, ubóstwiać Lyncha i palić fajki, mrużąc oczy jak prawdziwi artyści.
Nikt nie musi kreować, żeby żyć, ale niektórym tak się zdaje. Kreuję więc co się da. Mam zdanie na każdy temat, ideę i filozofię. Jestem głęboki jak pani z pierwszego akapitu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz