Czekając na autobus, za moimi plecami, za ogrodzeniem jakiegoś warsztatu samochodowego, dwa z trzech wilczurów stojących na straży zaczynają wyć wilczo, a ja zastanawiam się, co je do tego skłoniło. A one w sekundę wyłapały sygnał - syrenę, do czasu dla wszystkich powszednią.
P. Larkin, "Karetki"
Kluczą, zamknięte szczelnie jak konfesjonały,
Przez miast głośne południe; nie odwzajemniając
Żadnego z pochwyconych w locie spojrzeń, pędzą.
Herb na tabliczce, jasna, połyskliwa szarość:
W stosownym czasie każdą ulicę odwiedzą,
Przy każdym krawężniku będą parkowały.
Wtedy dzieci, siedzące na jezdni czy schodkach,
Lub kobiety, spieszące ze sklepu do domu
Przez opary kolejnych obiadów, na moment
Widzą, u szczytu noszy i czerwonych koców,
Czyjeś ludzkie oblicze, białe i szalone,
Niesione przez ulicę, wciągane do środka.
I wówczas czują ową pustkę, rozwiązanie
Kryjące się pod każdym naszym czynem; nagle
Przez sekundę pojmują to całkiem, bez reszty,
Tak puste i prawdziwe, i nieodwołalne.
Drzwi zatrzaśnięte, nikną. Wtedy szepcą: „Biedny
Facet”, żaląc się raczej nad sobą niż nad nim.
Zaś wokół wiezionego w znieczulonym, drętwym
Powietrzu, zatrzaskuje się gwałtownie strata
Czegoś, co z wolna zbliża się do swego końca.
A to, co się splatało w nim przez długie lata,
Jedyna, przypadkowa mieszanka, łącząca
Rodzinne koligacje i mody, te więzy –
Zaczyna się nareszcie rozluźniać. Odległa
Od zwyczajowych wymian miłości na kłamstwa,
Nieosiągalna wewnątrz klitki, przepuszczanej
Poprzez rozstępujące się na boki auta,
Sprowadza coraz bliżej to, co wciąż ma nadejść,
I zaciera w oddali wszystko, czym jesteśmy.
tłum. J. Dehnel
2010/09/29
2010/09/24
stara kobieta, tunel i cerber
Jest w gdańskim tunelu stara kobieta, siedząca na wózku inwalidzkim - raczej dlatego, by mieć na czym siedzieć, a może jednak z powodu posuniętej niedołężności. Czeka na co łaska, na kolanach trzyma czarno-białego kundla, chyba jeszcze starszego niż ona. Warczy na nierozważnie blisko przechodzących ludzi, suwa z zębami na rzucających grosze świętych mieszkańców. Cały dzień niemal w bezruchu - arcymistrz cierpliwości, cerber swojej pani, siwy i pewnie wpółślepy. Siedzi i chce użreć rękę, która karmi - za to, że karmi tak marnie albo dlatego, że karmi w ogóle.
2010/09/15
vincent gallo
Gallo nie pojawił się na żadnej z konferencji dotyczących "Essential killing", nowego filmu Skolimowskiego. Nagrodę dla najlepszego aktora na festiwalu w Wenecji odebrał za niego reżyser.
Aktor, producent filmowy, muzyk - vide post o Sashy Grey - jednak tutaj głębiny kreatywności nie cuchną pokazowym wycieruchem. Jest jak archetypiczny idol zbuntowanych, ikona, symbol życia takiego, jakim chciałoby się je widzieć - symbol przez całe parę dni, do chwili, gdy nie zapomnę o nim na następny dłuższy czas.
Nie zakochałem się. Zwyczajnie zazdroszczę.
2010/09/14
sezon kaszlowy
Postępuję dalej w swojej pielęgnowanej i jakże głębokiej mizantropii. W Trójmieście poczyna szerzyć się sezon kaszlowy. Potrwa pięć, sześć miesięcy.
Nie jest dobrą myśl o zamordowaniu spazmatycznie kaszlącej obok mnie kobiety, bogu ducha winnej Matki Polki sunącej autobusem 142 do swojej pracy za jakimś biurkiem z Ikei. Wciąż jednak mam ochotę ją zabić. Zdaje się, że chce uraczyć mnie swoim schorzeniem, które z pewnością zmutuje w kierunku schorzenia poważniejszego: grypy, anginy, zapalenia płuc, może nawet ostatecznie choroby psychicznej.
Zastanawia mnie metaforyka tej pogardy i niechęci wobec szturmującej mój naturalny system obronny kaszlącej baby, intryguje mnie jej źródło. Odnieść mógłbym tę metaforykę do psychologii i kultury, zachowań atyspołecznych czy ataku na prywatność i duchowość. Mógłbym to odnieść do zupełnie wszystkiego, ubrać w każde łaszki, kazać tańczyć, śpiewać i fikać koziołki.
głęboki jak sasha grey
Sasha Grey ma misję. Sasha Grey kieruje się prywatną filozofią. Sasha Grey ma ideę, by być najgłębszą kobietą w pornobiznesie.
Generalnie rzecz ujmując, jesteś niczym. Nie ma w tym bynajmniej nic skrajnie przygnębiającego. Sam w sobie jednak, fakt bycia niczym, jednostką - jest daleki od bycia fajnym, a przecież jednostki chcą być fajne. I głębokie. Wyglądać tajemniczo za okno, wiedząc, że ktoś patrzy, liczyć liście pod nogami i pisać o nich wiersze. Śpiewać o "broken heart" i że "you left me all alone", prowadzić blogi na tematy szalenie egzystencjalne, ubóstwiać Lyncha i palić fajki, mrużąc oczy jak prawdziwi artyści.
Nikt nie musi kreować, żeby żyć, ale niektórym tak się zdaje. Kreuję więc co się da. Mam zdanie na każdy temat, ideę i filozofię. Jestem głęboki jak pani z pierwszego akapitu.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)