Kolejka miejska odjeżdża za całe 5 minut, ale wszyscy lecą w górę po schodach z tunelu jakby była to ostatnia kolejka w ich życiu. Lecą na złamanie karku – do galerii, do domu, do żony, męża, pustej lodówy, ciszy i telewizji. Tylko ta laska z fioletową chustką na szyi idzie jakby nigdy nic. Skrycie pogardza tłuszczą sunącą w kierunku wagonów.
Zielone światło nabija się z nas od kiedy pamiętam. Jezdnia to jakieś 6-10 kroków po pasach. Czerwone światło to pesymistycznie patrząc jakieś 60-120 sekund oczekiwania.
- Nie lubię czekać.
- A co lubisz?
- Lubię dać się zaszczuć zielonemu światełku, zastrzyk adrenaliny, poczucie misji dotarcia na drugą stronę i radość, że dało radę przed czerwonym.
- Oczywiście, rozumiem. To może po prostu kup sobie wielki wybieg dla wielkiego chomika, którym jesteś i leć przed siebie aż zdechniesz.
- Nie bądź głupi, nie ma takich wybiegów.
Laska z fioletową chustką na szyi przypomina sobie, że mieszka w New York City, że jeśli nie zdąży, być może ktoś zwinie jej sprzed nosa te szare trzewiki na obcasie. Lepiej być wcześniej tam, dokąd się zmierza. Chwytaj chwilę, mała. Zajebią ci buty i będziesz smutna.
Zielone światło nabija się z nas od kiedy pamiętam. Jezdnia to jakieś 6-10 kroków po pasach. Czerwone światło to pesymistycznie patrząc jakieś 60-120 sekund oczekiwania.
- Nie lubię czekać.
- A co lubisz?
- Lubię dać się zaszczuć zielonemu światełku, zastrzyk adrenaliny, poczucie misji dotarcia na drugą stronę i radość, że dało radę przed czerwonym.
- Oczywiście, rozumiem. To może po prostu kup sobie wielki wybieg dla wielkiego chomika, którym jesteś i leć przed siebie aż zdechniesz.
- Nie bądź głupi, nie ma takich wybiegów.
Laska z fioletową chustką na szyi przypomina sobie, że mieszka w New York City, że jeśli nie zdąży, być może ktoś zwinie jej sprzed nosa te szare trzewiki na obcasie. Lepiej być wcześniej tam, dokąd się zmierza. Chwytaj chwilę, mała. Zajebią ci buty i będziesz smutna.