2010/10/25

lechia panie

Podróże komunikacją miejską - bardziej owocne w przygody niż niejedna lanserka w krajach orientu - nie przestają mnie rozrywać.

Jadąc do dawno niewidzianego kolegi, wpadłem w jednym z autobusów na grupę młodzianów kibicujących miejscowej prężnej drużynie. Niepomni szaremu, sunącemu gdzieś otoczeniu, roztaczali pozytyw pieśniami - zaczynając od znanej i lubianej "Lechia, Wisła, Drwęca, Odra - każda wspiera tamę bobra", a kończąc na podniosłej "Chyżo do grabi, bracia lechiści - jesień wokół, ileż liści".

Parę przystanków dalej pożegnali się środkowym palcem z pewną starszą panią, która twierdziła, że śpiewają nieco za głośno i zniknęli we mgle.

Mazeł tow, koledzy!

1 komentarz: