2010/10/20

chapman

Widziałem Chapmana w tramwaju numer 9. Stał naprzeciw mnie, na kolistym łączeniu tramwajowych sekcji. Oczy miał spokojne, ale to był on. W takich chwilach muszę walczyć ze sobą, żeby nie wysiąść, bo siada mi na bani. To samo, gdy widzę człowieka Wschodu, dajmy na to z czarną torbą na ramieniu. Siedzę i wyobrażam sobie jak wybuch rozrywa mnie w sekundę i zostaje po mnie uzębienie.

Uciekłem Chapmanowi, nie wyszedł za mną i nie śledził mnie w parku. Mam nadzieję, że nie znalazł Lennona. Nawet okulary miał te same.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz