2010/10/18

110

Autobusem 110 ludzie odlatują. Wsiadając do 110, wsiadają na pokład, rozpoczynają swój pierwszy lub kolejny tani lot.

Nie ma chyba w Gdańsku bardziej przygnębiającej i radosnej linii komunikacyjnej. Ci, którzy o 5 rano wystawali w mrozie na przystanku, czekając na współczesnego Charona, potwierdzą. Ci, którzy wracali skąd-bądź po latach czy dniach zresztą też.

Podobno liczby coś w sobie kryją. Jeden-jeden-zero. Doskonałość-doskonałość-chaos.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz